O mnie
Kowal dźwięku,
wędrowiec
Soundsmith — bo pracuję jak kowal. Z namaszczeniem, w skupieniu, podążając za materiałem. Tyle że moim materiałem jest dźwięk.
Moje koncerty są całkowicie intuicyjne i niepowtarzalne. Nie odtwarzam programu — za każdym razem coś powstaje pod wpływem chwili: intrygującego brzmienia, które wyłoniło się ze spotkania dwóch instrumentów, wibracji, która pojawiła się na samym gongu. Idę za tym dźwiękiem i kuję dalej, aż przestrzeń wypełni się tym, po co przyszliśmy — głębokim odprężeniem.
Najpierw tajemnica. Potem otwierają się wrota — wchodzisz w ciemność, a wychodzisz ze świata pełnego wibracji, ciepła i głębokiego spokoju.
Nomad — bo nie przywiązuję się do jednego miejsca. Przestrzeń tworzy się tam, gdzie tworzy się muzyka: w studiu jogi, nad jeziorem, w bibliotece, w lesie. Karawana instrumentów jedzie ze mną.